wtorek, 9 kwietnia 2013

Pora Sucha część 1.35




     2… Włosy pod hełmem szybko się przetłuszczały i właśnie miarka się przebrała. Kirył wyrzucił hełm w diabły. Pacnął żałośnie w gęste błoto i zapadł się w nim obrażony. I Kirył i hełm. Siedział nieopodal tlącej się jeszcze pancerki. Znaczy się Kirył siedział. Hełm-  jak zaklęty- wyniośle milczał, leżąc w błocie. Siedział tak właśnie Kirył z Wołodią, palili na spółkę ostatniego papierosa. „Macie zapalić?”, wynurzył się z nie-wiadomo-skąd jakiś szeregowiec rodzimego umundurowania, nadszarpniętego zębem czasu. Zarówno umundurowanie jak i jego właściciel byli nadszarpnięci czasem jaki bez wątpienia musieli tu wspólnie spędzić- na oko jakiś rok, miesiąc, tydzień lub jeden dzień – tutaj każde z tych słów znaczy tyle samo co „niewyobrażalnie długo”. Tak czy siak, żołnierz zapytał równie bezceremonialnie jak bezceremonialnie uwalił się obok nich.

Czym się różni jeden porządny człowiek od drugiego?