niedziela, 24 lutego 2013

Ej Duli Duli



  W internecie jest wszystko to, o czym można by przypadkowo pomyśleć, nie zdziwiłbym się jakby były tam też moje wszystkie myśli i wspomnienia. Chociaż jak tak dalej pójdzie ta moja internetowa wylewność, to tak właśnie będzie. Po za tym, to przyjemne, że tyle osób odbywało takie same sentymentalne podróże.

środa, 20 lutego 2013

PILNE!!

Niepokojące wiadomości. Wszechświat nie jest wieczny.

Ostatnie doniesienia sugerują, że przyszłość Wszechświata stoi pod znakiem zapytania - informuje Reuters.\  onet news.



W imię Ojca, Syna... Onecie Ty wieszczu, Ty proroku, Ty promieniu mrok nocy rozświetlający !


A tak Ps.  Czwartek 21.02.2013

Bella zmodyfikowana na CC 3.0 stąd od Gage Skidmore
 

Kristen Stewart NAJMNIEJ SEKSOWNĄ aktorką! \ pudelek huhuh to jest prawdziwy nius. Cóż po królewnie Śnieżce spodziewałem się właśnie czegoś takiego. 

 

nie przejmuj się, ja Cię lubię. 

 

niedziela, 10 lutego 2013

Naprawdę smutna popijawa

   
 Głupiemu radość, jak to ostatnio zasłyszałem. Szukałem wspomnianej, rzekłbym, jak głupi. To tu to tam. Zaglądałem w poszukiwaniach, pod kamień, pod tapczan i pod dywan. Wzbogaciło mnie to o złotych czterdzieści, ale jakakolwiek poprawa wciąż czaiła się o centymetr dalej niż wyciągnięcie ręki.

    W czym znów mam egzystencjalny problem? W literaturze tym razem. Każda kolejna wizyta w bibliotece i każda kolejna książka, wiąże się z jakąś smutną refleksją i nieubłaganymi wnioskami ontologicznie niepokrzepiającymi, jeśli idzie o kondycje świata ew. jego mieszkańców. Próbowałem na różne sposoby- najpierw zmieniałem biblioteki- ze smutnej osiedlowej, na wesołą spłodzoną przez Unię E. i Miasto S., na monumentalnej Książnicy P. kończąc, potem zmieniałem działy/autorów/narodowości/ gatunki, gdy organizacyjne kombinacje wyczerpano, sięgnąłem do metodologi- godziny czytania/okoliczności/oprawa/podjadanie itp. itd. Nic to, oczywiście nie dało. Wciąż jakbym wypożyczał w kółko tę samą książkę. Jakby zapisane strony zapisała jedna ręka, jakby każda autorstwa jednego umysłu była. Wszystkie zdawały się być efektem ogólnoświatowego plagiatu i odtwórstwa.


    Nawet gdy przysięgałem przed sobą samym, tym razem coś, daj Boże, wesołego, optymistycznego, wiedziony nad-lub przeciwnie właśnie całkiem-naturalną siłą, popełniałem kolejne literackie samobójstwo. Głupiemu radość? Zadręczyłeś się pierwszym tomem niezwykle przygnębiającej historii? Następna wizyta w bibliotece, następna obietnica, dobre intencje, bezwiednie wypożyczenie historii smutnej tom drugi. I choćbym się mocował, pot spłynie mi po plecach, pociemnieje mi przed oczami, nie ma rady, choćbym chciał, inaczej nie dam rady.


    Dopiero Tata, jego nieskończenie głęboka i niezmiernie dwuznaczna w swym geniuszu myśl, oświetliła cały problem. Zasadniczo, wszystko jest smutne, co zostało napisane. Smutne, albo całkiem źle napisane  co też, samo w sobie, jest smutne.


    Nic wesołego. Ot, choćby- Jakub Wędrowycz jest, owszem, zabawny, ale bije z niego taka patologia, że smutny jest w ogólnym rozliczeniu, optymistyczny więc - ni hu hu. Pilch dowcipkuje, a umiera na co drugiej stronie. Nawet Mały Książę jest, może pokrzepiający momentami, ale dojmujący nieskończenie. 


  

środa, 6 lutego 2013

Pora Sucha




Pozwoliłem sobie, podpatrując Braci Strugackich, napisać coś o zbliżonym klimacie. Taki ukłon ze strony miłośnika. Ktoś zresztą mógłby mi, nie bez słuszności, zarzucić, że pofolgowałem sobie potraktowanie tematu łopatologiczne. Sądzę, że jak na domowy użytek, rzecz jest w granicach przyzwoitości.


Samych wydarzeń jak i, prosto mówiąc, nerwowej atmosfery tamtych dni, zapomnieć nie sposób. Wydarzenia omawiane równie żywo na uniwersyteckich panelach naukowych, jak i na popijawach przy obstawionych kieliszkami blatach stołów kuchennych w całym kraju (które to kieliszki z nie mniejszą przyjemnością, pojawiały się i na panelach gdy już, sama przez się, nauka niedomagała). Przedstawiciele której grupy zbliżali się prawdy, trudno orzec. 

Wiadomo KTO?, GDZIE?, i można się tylko domyślać PO CO?, ale to co najważniejsze i tak się wymyka. Sprawa zdaje się nie tyle biologiczna, co polityczna - gdy pojmować wąsko a filozoficzna - gdy szeroko. Wielu uważa, że  szczegółowe egzegezy w najbliższych latach do niczego nowego nie doprowadzą. Że wszystko co najważniejsze - już wiadomo Trudno opowiedzieć się bez zastrzeżeń po którejkolwiek ze stron. Spróbuję przedstawić rzecz tak, jak ją pamiętam, w chwili najistotniejszej, według mojej subiektywnej oceny. Nie mogę jednak obiecać, że pomogę w odpowiedzi na pytanie: ewolucja czy rewolucja?

Zacznę opowieść w chwili, w której Sztukmistrz prosi ładniutką ochotniczkę z widowni. Zakończę na krótko po tym, jak Dorotka znika w magicznej skrzyni. Po przeciągających się brawach - w końcu całkiem milknących - Sztukmistrz kłania się, dziękuje za uwagę i kończy spektakl. Kurtyna opada. Naszej Dorotki nie ma. Czy jeszcze kiedyś ktoś zobaczy Dorotkę? Czy inne Dorotki powinny się bać?

piątek, 1 lutego 2013

Cyberpunkowy romans.

http://soundcloud.com/innergun/ign007-krojc-pirx-terminus-ii

Dawno Dawno temu, w neoHeliopolis...

- Obiekt w zasięgu.
- I vice versa, padnij!

***

  Krótka seria z automatu zamiotła ciemny zaułek. Ciemność została na mgnienie oka oślepiona nagłym blaskiem, zapalona żywym ogniem. Ogłuszający trzask - jak gdyby kto strącił z drabiny skrzynkę z narzędziami - ucichł - zanim jeszcze podpity majster zdążyłby zmiarkować co zacz i zakląć z niesmakiem.

  Zapadła smolista cisza, oblepiająca ściany, zdawała się zatykać wszelkie otwory z których mógłby dobyć się choćby najcichszy dźwięk. Cisza opadła na ulicę, stopniała, spłynęła w studzienkach, bo nagle - w ciemnym zaułku, ostatecznie skapitulował wózek sklepowy. Z brzęknięciem obalił się na bruk, wysypując jakieś nieokreślone śmieci, wprost w kałużę ozłoconą światem z latarni. Wózek przełamując niezręczną ciszę, w tym pojedynczym spazmie wyraził rozgoryczanie niesprawiedliwym losem - ośmielił leżącą obok kupę szmat. Kupa szmat jak gdyby chcąc zachować dobre maniery- podtrzymać konwersacje - poruszyła się, jak gdyby kurcząc w sobie i dobywając z siebie zdławione pojękiwania. Tak to bywa, gdy kupa szmat okazuje się człowiekiem którego przed chwilą przeszyła seria z automatu. 

Czym się różni jeden porządny człowiek od drugiego?