środa, 30 września 2015
Alien Abduction 8/10, Extraterrestrial 7/10, Area51 6/10, The Phoenix Lights 5/10, Hangar10 4/10
Najogólniej mówiąc, ludzi można podzielić na dwie grupy - tych, którzy kochają filmy kręcone "z ręki" oraz tych nieszczęśników, którzy takich filmów nienawidzą.
Na nieszczęście tych drugich, w XXI wieku to całkiem naturalne, że w dowolnej grupie nastolatków, w dowolnym momencie, znajdzie się ktoś z włączoną kamerką. Stąd nie dziwi zatrważająca ilość "autentycznych" nagrań z amerykańskich przemieść, po których na swobodzie rozbijają się kosmici.
Dlatego też, na szczęście dla tych pierwszych, ostatnimi czasy obrodziło horrorami ufologicznymi - wszystkie zrealizowane w konwencji taśm odnalezionych - ma się rozumieć - w tajemniczych okolicznościach.
Niektóre uprowadzenia zachodzą od początku do końca utrzymane w poważnym tonie, inne - te lepsze - pozwalają sobie na autoironię. Niektóre są zrealizowane z polotem (Alien Abduction!), pełną mrugnięć do świadomego widza (Extraterrestrial!), reszta wygląda jak ksero wielokrotnie skopiowanego druku. Tak czy siak, najistotniejszą i prawdziwą frajdą jest wspólny kod, którym wszystkie te filmy operują. Zadziwiająca jest spójność ufologicznej mitologii, wynikająca być może ze zwykłego odtwórstwa - nie wnikam, liczy się fenomenalny efekt wiarygodności oraz fantastyczna magia teorii spiskowych. Oczywiście, mówiąc o "Fantastyczności" ani razu nie mam na myśli "SF", bo UFO już od dawna zagnieździło się w dziwnej strefie oszołomstwa i ignorancji.W kinie ten temat sprawdza się znakomicie.
Typowe bolączki tego typu kina - amatorskie aktorstwo, amatorskie efekty, amatorskie budżety - wszystkie one są zniesione mocą paradokumentalnej konwencji. Gra aktorska jest spontaniczna i nie wybiega, bo wybiec przecież nie może!, ponad to co dałoby się nagrać na byle jakiej imprezie. Efekty są starannie dozowane, w pozornym chaosie trzęsącego się obrazu - widz i tak zobaczy, co ma zobaczyć, tylko w odpowiednim momencie, wcześniej większość roboty załatwia wyobraźnia i domysły/ q.e.d.
wtorek, 25 sierpnia 2015
Galileusz
Istnieje więc, jak sądzę, możliwość wykazania w sposób bardzo rozsądny, że to Pismo św. ilekroć przypadkiem wypowiedziało się na temat jakiegoś zagadnienia dotyczącego przyrody, a szczególnie spraw w mniejszym stopniu zbadanych i trudnych do zrozumienia, nie pominęło tego, aby nie spowodować zamętu w umysłach ludu i nie zniechęcać go do dogmatów bardziej tajemniczych. Dlatego zostało powiedziane, że Pismo z powodu dostosowania się do możliwości ludu nie powstrzymało się od zaciemniania twierdzeń bardziej podstawowych, przypisując nawet samemu Bogu cechy bardzo odległe i przeciwstawne Jego istocie.
[...]
W związku z tym wydaje mi się, że w dyskusjach dotyczących problemów przyrodniczych, nie należy zaczynać od powoływania się na autorytet odpowiednich miejsc Pisma, lecz do zmysłowych doświadczeń i koniecznych dowodów.
[...]
Po za tym Pismo, aby było powszechnie zrozumiałe, mówi o wielu różnych sprawach w sposób zgodny z powszechnie przyjętym znaczeniem słów, dalekich od prawdy absolutnej, przyroda przeciwnie, będąc nieubłaganą i niezmienną, nigdy nie przekracza zakresu wyznaczonych jej praw i nigdy nie dba o to, czy jej ukryte racje i sposoby działania są, czy nie są dostępne możliwościom poznawczym ludzi.
Della lettera a madama Cristina di Lorena W: Cackowski, Zdzisław. Poznanie. Antologia tekstów filozoficznych. Wydawnictwo Ossolineum, 1992.
Rzecz była napisana z emfazą na ruch ciał niebieskich, ale chyba problem aktualny w swej istocie do dziś.
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Film fabularny 2015
![]() |
| ślimak od Tim Ross - Grapevinesnail_01. Licencja CC BY-SA 3.0 |
Można podważać moje reżyserskie kompetencje, ale ... nie! Nie można! Link -> film
poniedziałek, 22 czerwca 2015
"Nie wierzyłbym Ewangelii, gdyby nie skłonił mnie do tego autorytet Kościoła Katolickiego." (KKK 119)"Wiara jest pewna, pewniejsza niż wszelkie ludzkie poznanie, ponieważ opiera się na samym słowie Boga, który nie może kłamać. Oczywiście, prawdy objawione mogą wydawać się niejasne dla rozumu i doświadczenia ludzkiego, ale <pewność, jaką daje światło Boże, jest większa niż światło rozumu>. Dziesięć tysięcy trudności nie powoduje jednej wątpliwości." (KKK 157)
CC0 1.0 stąd
To oczywiście trochę złośliwe wykorzystanie słów Ojca Kościoła, ale czyż to nie urocze, takie "tak bo... tak"?
niedziela, 21 czerwca 2015
Utopię waszą utopię.
"Oto decyzja, słowo zgromadzenia bogów,
Na rozkaz wydany przez Ana i Enlila
Królestwu ziemi, prawu ziemi, zostanie położony kres.
[...]
Wszystkie wichury o niezwykłej sile zaatakowały naraz,
W tym samym czasie potop zalał ośrodki kultu.
Gdy po siedmiu dniach i siedmiu nocach,
Podczas których potop zalewał ziemię
I ogromną łodzią miotały wichry pośród wielkich wód,
Pojawił się Utu, roztaczający blask na niebie i ziemi,
Ziusudra otworzył okno ogromnej łodzi.
Bohater Utu wrzucił snop promieni do ogromnej łodzi.
Ziusudra, król, ukorzył się przed Utu,
Król wołu zabił dlań i zarżnął owcę.
Na tym fragmencie, po którym następuje luka, kończy się posiadany przez naukę zapis sumeryjskiej legendy o potopie. Przetrwała ona tysiąclecia [...] Legenda o potopie, po raz pierwszy skomponowana i spisana przez Sumerów, weszła do mitologii i religii różnych narodów. Biblia wprowadziła ją jako jeden z fundamentalnych przekazów do wszystkich religii monoteistycznych. Kiedy się czyta, że Bóg, rozgniewany występkami ludzi, postanowił: "Spuszczę deszcz na Ziemię przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy: i wygładzę z ziemi wszelkie stworzenie, którem uczynił", warto pamiętać o tym, że pierwowzór powstał dwa tysiące lat wcześniej w Sumerze."
Bielicki, Marian. Zapomniany świat Sumerów. Państwowy Instytut Wydawniczy, 1969, s. 221-222.
![]() |
| zdjęcie stąd
Warto zaznaczyć, że autor wskazuje również na genezę mitu. Najprawdopodobniej miał swoje źródło w lokalnych podtopieniach państwa Sumerów. Wygląda na to, że dla mieszkańców poszczególnych autonomicznych państw-miast podtopienie gruntów rolnych, stanowiących podstawę przetrwania, miało wymiar jak najbardziej... globalny, stąd pewne wyolbrzymienia znane z mitu o potopie.
|
„Każdy, kto różni się od nas [...] uchodzi niemal z reguły za złoczyńcę. Nawet gdy się już prowadzi walki, których nie dało się umknąć, przydałoby się nieco więcej rozumienia dusz ludzkich; tym bardziej, by walkom tym zapobiec, póki jeszcze czas”.
Bloch, M. Pochwała historii czyli o zawodzie historyka. Wyd. Marek Derewiecki, 2009.
![]() |
| CC0 1.0 zmodyfikowane i pobrane stąd |
Marc Bloch był wspaniałym humanistą i uznanym historykiem (zajmował go głównie okres średniowiecza). Zginął walcząc we francuskim ruchu oporu podczas drugiej wojny światowej. Jego dzieło urywa się niedokończone.
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Jeden współlokator umila sobie obiad wynurzeniami Kolonki, Max musi mówić bardzo głośno, żeby wszyscy w okolicy słyszeli jak jest. Drugi współlokator rozgrywa nieustającą sesję w jakiejś młócce online, specjalnie robi to na tyle głośno, żeby w całej kamienicy nikt nie miał żadnych wątpliwości co do tego, z jak wielkim skurwielem wszyscy mamy tu do czynienia. Ja jestem najbliżej i nie mam żadnych, owszem, to wielki skurwiel. W dni takie jak te, odechciewa się życia, na domiar złego zepsuły mi się słuchawki, nie mogę się odciąć. Oczywiście oni nie mają tego kłopotu, nie używają słuchawek... nigdy. Tego też nie mogę pojąć. To pewnie nie ma większego znaczenia, ale z kronikarskiego obowiązku jestem zmuszony wspomnieć, że obaj są wyborcami skrajnej prawicy. Przypadek?
![]() |
| CC0 1.0 stąd |
Subskrybuj:
Posty (Atom)











